Czarny poniedziałek. Krach na rynku w 1987 roku, który zmusił nas do przemyślenia, czy chciwość jest dobra.

Inwestor ma oko na terminal na Nowojorskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, 20 października 1987 r., dzień po historycznej kropli Czarnego Poniedziałku. (AP/Mario Cabrera)

Było wiele czarnych poniedziałków w historii: masakra w średniowiecznej Irlandii; tragiczne sztormy w XIV-wiecznej Anglii; zamknięcie w 1977 roku stalowni w Ohio. W zależności od Twojej pracy, może każdy poniedziałek może być czarny. Dla maklerów giełdowych i inwestorów, termin ten zawsze będzie związany z 19 października 1987 roku – dniem, w którym Dow Jones Industrial Average spadł o 22,6 procent, jego najgłębsze jednodniowe zanurzenie do tej pory.

Zbieg wydarzeń w trakcie tego fatalnego października zmienił mentalność co do wiary w giełdę. Rosnąca wrogość między siłami irańskimi i amerykańskimi w Zatoce Perskiej, dziwna burza w Anglii. Automatyzacja i wprowadzanie algorytmów handlowych to najczęściej wymieniany winowajca tej szybkości z jaką akcje zostały zrzucone, ale dokładnej przyczyny możemy nigdy nie odkryć. Oczywiste jest, że 19 października rynki akcji na całym świecie straciły ogromne ilości pieniędzy w bardzo krótkim czasie. Poczynając od poważnego spadku indeksu Hongkongu Hang Seng Index, załamanie przyspieszyło w londyńskim FTSE100, który został zamknięty w poprzedni piątek z powodu ekstremalnych warunków pogodowych. W ciągu dnia, Dow spadł o ponad 500 punktów. W Australii i Nowej Zelandii, gdzie jej skutki będą odczuwalne przez wiele lat, nazwali ją Czarnym Wtorkiem.

Obrót na Giełdzie Papierów Wartościowych w Sydney podczas katastrofy giełdowej w 1987 roku, znanej tam jako “Czarny Wtorek”. (Fairfax Media via Getty Images)

Pomimo strat, rynki szybko się odbudowały po czarnym poniedziałku. Pod koniec roku gospodarka ponownie się rozwijała, inicjując rynek byka, który będzie kontynuowany bez przerwy aż do 2000 roku. Ale przebudzenie zmusiło Wall Street do wprowadzenia kilku zmian. Następnie Nowojorska Giełda Papierów Wartościowych (NYSE) wprowadziła regulacje handlowe, znane potocznie jako “circuit breakers“, dając giełdom moc tymczasowego wstrzymania handlu, gdy straty wymykają się spod kontroli i teoretycznie przerywając panikę, która prowadzi do kolejnych wypadków.

Zdjęcia prasowe z tego okresu obejmują szereg oczekiwanych momentów ilustrujących niewidzialną brutalność związaną z wahaniami na rynku. Traderzy wyglądają na zirytowanych. Brokerzy z niepokojem patrzą na ekrany telewizorów, pozornie niepewni, czy muszą już iść do pracy. Ogólnie rzecz biorąc, poczucie bezsilnego zamieszania przenika każde zdjęcie, które jest niemalże synonimem doświadczenia przeciętnego Amerykanina z tajemniczymi siłami rynku. Jest to kapitalizm skrystalizowany dla zwykłych ludzi pracy – ogromny, niemożliwy do opanowania mechanizm, nad którym jeszcze nie mamy kontroli i który decyduje o Naszym życiu w każdej chwili dnia. Pewnie, podnieceni traderzy w abstrakcyjnych marynarkach wyglądają ludzko, ale pracują na niezrozumiałych systemach. Nie można się powstrzymać od zastanowienia się, co tak naprawdę robią i czy grupa kolesi krzyczących na siebie ze skrawkami papieru w ręku.

Traderzy tłoczą się na parkiecie nowojorskiej giełdy papierów wartościowych, gdy 19 października 1987 roku akcje pogrążyły się w największym jednodniowym selloffie w historii. Handel na parkiecie skurczył się do ułamka wolumenu sprzed dwóch dekad, ponieważ szybsze, tańsze komputery przejmują proces ustalania cen. (AP/Peter Morgan)
Inwestorzy na parkiecie nowojorskiej giełdy papierów wartościowych obserwują monitory transakcji kiedy szaleje “czarny poniedziałek”. (AP/Plik)
W drodze do pracy czyta ogłoszony przez New York Post upadek giełdy Wall Street w 1987 roku. (James Marshall/Corbis przez Getty Images)
Biznesmeni uważnie obserwują elektroniczny wyświetlacz aktywności giełdowej w oknie Fidelity Investments po otwarciu NYSE w Nowym Jorku dzień po czarnym poniedziałku, we wtorek, 20 października 1987 roku. (AP/Mario Suriani)
First Union Brokerage Services, Inc., w Diplomat Mall w Hallandale, Fla., bywalcy bucketshopów mają oko na ceny giełdowe, 20 października 1987 r., po załamaniu rynku poprzedniego dnia. (AP/Kathy Willens)
Tłumy gromadzą się poza giełdą nowojorską w “Czarny poniedziałek”, 19 października 1987 r., kiedy to Dow Jones Industrial Average tracił 508 punktów, czyli ponad 22% swojej wartości. (AP/Peter Morgan)
Przechodnie oglądają ticker na 42nd Street na Grand Central Station w Nowym Jorku, kiedy Dow Jones przemysłowej średniej zyskał ponad 100 punktów, odbijając się od poprzedniego dnia spadek 20 października 1987 roku. (AP/Mario Suriani)
Gordon Robertson z Goldman Sachs otrzymuje próbkę Maalox w pobliżu tylnego wejścia na giełdę nowojorską, 29 października 1987 roku. (AP/Mario Suriani)
Doradcy zawodowi w Agencji Personalnej Irene Cohen w Nowym Jorku są zajęci, 12 kwietnia 1988 roku. Od czasu katastrofy na giełdzie, która w ciągu jednej nocy wymazała 500 miliardów dolarów bogactwa, co najmniej 15 000 byłych pracowników z Wall Street szukało pracy. (AP/Marty Lederhandler)

Artykuł powstał dzięki uprzejmości serwisu timeline.com.

Bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *